Przyjemność nie ma być szyderstwem
-Internauto : Inspiracją do tej treści, stał się konflikt, na przestrzeni uciążliwości zapachu dymu tytoniowego.
Otóż ze względu na to, że moja matka jest niepalącą (już) osobą, palenie papierosów muszę przenieść na miejsca poza mieszkaniem. Pomijając zagadnienie jej komentarzy na temat smrodu palaczy, pojawiło się "drugie dno" dymu, który zaczął przeszkadzać wietrzącej przez uchylanie okna mieszkania sąsiadce. Gdy zauważyłem gesty jej niezadowolenia - ustąpić musiałem z dogodnego miejsca siedzącego, osłoniętego od wiatru i deszczu. Moje czerpanie przyjemności z palenia skomplikowało się i doprowadziło do wniosku, że moja przyjemność nie będzie przyjemnością, jeżeli będzie przykra dla otoczenia. Uogólniłem ten wynik rozumowania.
Drążąc temat, spojrzałem na kwestię "przyjemności kulinarnych" i uprzedzę, że kwestią kluczową nie jest kwestia uśmiercania dla konsumpcji. Dlaczego nie uśmiercania? Ano spójrzmy na gatunki konsumowane:
(=) kury i reszta "nielotów"- żyjące w przyrodzie nieloty są łupem drapieżników, a chwila ich śmierci w przyrodzie jest poprzedzona traumami ucieczki (gdy giną inne) i traumą śmierci - gdy drapieżnik dopada wybrany na przykład "łup"
(=) krowy i wieprze - w przyrodzie giną od drapieżników, albo z innych powodów zewnętrznych - pogoda, brak pożywienia